Menu

Życie na kartonach

O mojej emigracji

Budapeszt - co lubię

janusz.budyn

Czego nie lubię w Budapeszcie?


Mieszkam w Budapeszcie już od wielu lat, ale do wielu rzeczy wciąż nie mogę się przyzwyczaić. Myślę, że dla Polaków są to rzeczy całkiem zrozumiałe, bo w Polsce mają miejsce podobne zjawiska, czasami po prostu na inną skalę – czasem mniejszą, a czasem większą.


1. Bezdomność – uderza mnie ona bardzo i za każdym razem, kiedy widzę bezdomnego, naprawdę czuję, że jestem w Budapeszcie. W Polsce tylu ludzi bezdomnych na ogół się nie spotyka. Niestety na Węgrzech, pomimo zmian w ustawie, bezdomność jest wciąż ogromnym problemem. Mimo tego, że stała się teoretycznie (przynajmniej z punktu widzenia prawa) nielegalna, to jednak wielu ludzi bez dachu nad głową, dalej nie ma gdzie się podziać. Trudno tak od zaraz znaleźć rozwiązanie tego problemu i wydaje się, że sytuacja, w jakiej znajdują się ludzie, którzy od lat pozbawieni są miejsca zamieszkania, nie zmieni się natychmiastowo, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Budapeszt_Bloghttp://mork.vagy.hu/

2. Osobiście nie lubię okazywania sobie emocji w miejscach publicznych. Nie chodzi mi tylko o przytulanie się, ale o obściskiwanie, ale o całowanie i inne rzeczy. Węgrzy nie znają pod tym względem umiaru… no, przynajmniej dla nich granica przebiega zupełnie gdzie indziej, niż u Polaków. Jestem tym niekiedy zażenowany… zwłaszcza wtedy, kiedy jadę tramwajem i próbuję czytać książkę, to wtedy odgłosy mlaskania dwojga całujących się ludzi są dla mnie naprawdę dramatyczne. Mam ochotę zapaść się pod ziemię, a jeszcze lepiej wyprosić ich z tramwaju. Zachowanie niektórych ludzi jest dla mnie niezrozumiałe. Nie znać wstydu jest niedobrą rzeczą. Oczywiście takie zachowania nie są karane. Czasami wydaje mi się, że mogłyby być, ale z drugiej strony, byłyby uważane za atak i to też nie jest dobre rozwiązanie. Może lepiej byłoby wywiesić komunikaty, że całowanie jest zabronione? Nie... to też dziwne. Dopóki ludzie nie zrozumieją, że dobre wychowanie świadczy o ich samych i że może ono przeszkadzać innym, nie będzie dobrych sposobów i nic się w tej kwestii raczej nie zmieni. 

 

Budapeszt_Stronahttp://dailymail.co.uk


3. Nie podoba mi się, że ceny żywności są stosunkowo wysokie. Budapeszt to stolica Węgier, a zarobki są tutaj znacznie wyższe niż w innych miastach, lecz mimo to, przynajmniej moim zdaniem, ceny żywności mogłyby być znacznie niższe. Na pochwałę zasługuje duża dostępność artykułów spożywczych z Polski. Jest ich naprawdę dużo, dotyczy to w dużej mierze produktów z ryb, lecz nie tylko. Jednak za to należałoby chwalić raczej Polaków i ich wybitną przedsiębiorczość. Albo być wdzięcznym Bogu za to, że dał nam Morze bałtyckie, a Węgrom nie! Jeżeli chcą zjeść rybę morską, nie wystarczy wyłowić jej z Balatonu i posolić!

Wgry_Bloghttp://alux.com


To są trzy rzeczy, które zdecydowania najbardziej przeszkadzają mi w życiu w Budapeszcie. Bezdomność i niektóre strefy, do których lepiej nie wchodzić, nieskrępowanie w okazywaniu uczuć i emocji, oraz wysokie ceny żywności. Poza tym Budapeszt jest całkiem dobrym miejscem do życia, robienia kariery i spędzania miło czasu. Trzeba jednak lekko przymknąć oko na pewne drobne niedogodności i zaakceptować niekorzystne aspekty mieszkania tutaj. Poza tym, do wszystkiego da się przyzwyczaić.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • roberco

    Zgadzam się ze wszystkim w calej rozciaglosci... też mieszkalem ale przeprowadziłem sie do Holandii. Moim zdaniem życie jest lepsze tutaj tzn wg. mnie w Holandii- można wiecej zarobić pieniedzy i kupić jedzenia - też lepszej jakości! Jest dużo czyściej na ulicach. Nie ma takiej bezdomności jak na Węgrzech, ale czasami jest strach wyjsc wieczorem na ulicę czego nie miałem na Węgrzech z wyjątkiem, co zrozumiale - VIII dzielnica jest niebezpieczna. Blog fajny pozdrawiam Robert.

© Życie na kartonach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci